Zgubna rutyna

Errare humanum est. Nie popełnia błędów tylko ten, kto nic nie robi. Błędy w naszej pracy zdarzają się często, bez wyjątku wszystkim, i nie zawsze wynikają one z braku umiejętności wykonawcy. Zdarzają się sytuacje w pracy parkieciarza, których nie mogliśmy przewidzieć, zaskakujące, wręcz abstrakcyjne. Oddajemy w Wasze ręce tekst, dzięki któremu być może w przyszłości będziecie bardziej uważni i przezorni, a opracowanie to niech będzie szkoleniem najlepszym z możliwych. Wszak uczymy się na błędach, najlepiej na cudzych.


Wykonując pracę rzeczoznawcy, czy biegłego sądowego zawsze staram się znaleźć jakiś szczegół, który świadczyłby o dobrej woli stron.
Być może wykonawca nieestetycznie zamontował posadzkę drewnianą, ale dobrze ją wyszlifował i wylakierował, czyli popełnił błąd, lecz starał się i te starania są widoczne. Trudno mi bowiem uwierzyć, że człowiek może całkowicie "wyłączyć myślenie" i zdać się na przypadek lub rutynę.


A jednak...


Przyszło mi zmierzyć się z przypadkiem, który całkowicie obezwładnił mnie jako rzeczoznawcę (w tym wypadku biegłego sądowego) i ukazał jak bardzo mogę się mylić w swoich oczekiwaniach i ocenach.


Przedmiotem mojej opinii była zamontowana w budynku mieszkalnym posadzka drewniana w postacji litych deszczułek parkietowych o wymiarach 22x70x350 mm z drewna jesionowego.
Podczas wizji lokalnej zastała częściowo zdemontowany parkiet. Podkład cementowy o grubości około 9-10 cm był pylący, małe zwary, o niskiej wartości technicznej.
Przeprowadzone przeze mnie badanie wytrzymałości jastrychu cementowaego za pomocą rysika Ri-Ri wykazało niedostateczną powierzchniową wytrzymałość podkładu - siatka wyrysowana rysikiem byłą rykruszona i zniekształcona, o wyrwanych narożach.


Wykonana odkuwka potwierdziła niską jakość jastrychu na całej jego grubości, a poza tym ujawniła, że na spodzie podkładu osadzona została siatka zbrojeniowa. Wilgotność podkładu mierzona metodą CM wykazała wartość 1,9% CM.

Bardzo gruby i pylący podkład cementowy

Należy zaznaczyć, że pomiar wilgotności jastrychu cementowego przeprowadzałam na ponad rok po montażu parkietu.

Wilgotność podkładu po roku od montażu wynosiła 1,9% CM

Wilgotność parkietu wynosiła 8,7%-9,3%, przy wilgotności powietrza przy posadzce na parterze budynku 69% i temperaturze powietrza: +22,50C.
Badanie przeprowadzone były w wilgotny i ciepły dzień - wilgotność powietrza na zewnątrz budynku wynosiła 72%, a temperatura +22,00C.
Na parterze budynku parkieciarz zdemontował parkiet, natomiast na piętrze posadzka drewniana była w 90% odklejona od podkładu.
Deszczułki odklejały się wraz z klejem oraz z bardzo cienką warstwą jastrychu cementowego - z zagruntowanym mleczkiem cementowym.

Parkiet odkleił się z mleczkiem cementowym

Tam, gdzie klej była nałożony bardzo grubo nastąpiło rozerwanie spoiny klejowej.

Zbyt gruba warstwa kleju uległa rozerwaniu

W wielu miejscach klej nie został dociśnięty do podkładu i nie wystąpiło sklejenie parkietu z jastrychem cementowym.

Parkiet nie przykleił się do podkładu cementowego

Ślady po kleju na podkładzie

Na parterze budynku, po demontażu parkietu, na podkładzie cementowym pozostały widoczne ślady po odklejonym kleju.

Technika klejenia "na pacę"

Ślady te ujawniły technikę klejenia parkietu poprzez nakładanie kleju punktowo w postaci kleksów. Sam jastrych cementowy w miejscach oderwania się deszczułek nie wykazywał śladów kleju, nie był wyrwany, ani pokruszony.


Prześledźmy, jakie czynności wykonywał parkieciarz i co stało się przyczyną odklejenia się posadzki drewnianej od podkładu.
Przed przystąpieniem do prac parkieciarskich parkieciarz wykonał część badań - wilgotności podkładu i wilgotności powietrza.
Niby prawidłowo, a jednak...


Parkieciarz wykonał pomiar wilgotności podkładu cementowego metodą elektryczną (bezinwazyjną) za po mocą higrometru Gann Compact B. Pomiar wykazywał 62 jednostki (co odpowiadało około 2,8% CM), co parkieciarz uznał za właściwą wilgotność jastrychu cementowego, mylnie odczytując wynik z tabeli dotyczącej jastrychów anhydrytowych. Ponadto, parkieciarz nie wykonał odkuwki, a więc nie miał wiedzy ani na temat grubości podkładu cementowego, ani zbrojenia jastrychu siatka stalową. Te dwa czynniki spowodowały dodatkowe zafałszowanie wyników pomiarów.
Parkieciarz nie badał wilgotności drewna i temperatury powietrza, ale wykonał pomiar wilgotności powietrza... wieszając wilgotnościomierz przy suficie na przewodach od żyrandola.


Podkład pod parkiet nie został wyszlifowany, a jedynie odkurzony i zagruntowany... dyspersyjną gruntówką przeznaczoną do przygotowania podłoża przed wylaniem mas szpachlowych i wyrównawczych. Na tak przygotowany podkład parkieciarz kleił parkiet używając dwuskładnikowego kleju poliuretanowego. W tym wypadku wykonawca również nowatorstwem - nakładał klej nie za poocą szpachli zębatej, lecz punktowo, bezpośrednio na deszczułki. W niektórych miejscach grubość nałożonego kleju wynosiła około 10 milimetrów.

Klej został nalany na spód deszczułki

Pomiędzy ścianami a parkietem pozostawiono obwodowe szczeliny dylatacyjne o szerokości 0-10 mm.
Po około 2 tygodniach aklimatyzacji parkieciarz wyszlifował parkiet, dokładnie go wyszpachlował i precyzyjnie wypełnił wszystkie obwodowe szczeliny dylatacyjne... montażową pianką poliuretanową. Na efekt nie trzeba było długo czekać - zaledwie po paru dniach parkiet odkleił sie od podkładu.
Przeprowadzone wówczas badania wilgotności podkładu oraz wilgotności drewna ujawniły dużą wilgotność jastrychu cementowego i napływ wilgoci do posadzki drewnianej.

Wnioski
Parkieciarz mimo długiego stażu w zawodzie, nie ustrzegł się od popełnienia błędów. Nie wiadomo, czy zdradziła go rutyna, czy wykonane czynności są praktykowane co dzień. Faktem jest, że montaż parkietu został przeprowadzony nieprawidłowo - niezgodnie ze sztuką parkieciarską, co dało podstawy do złożenia reklamacji przez klienta.

Przyczyną wad posadzki w tym wypadku było:
- nienormatywnie duża wilgotność podkładu cementowego w trakcie klejenia parkietu wynikająca z nieodeschnięcia jastrychu na większej głębokości. Powodem niedostatecznego wyschnięcia podkładu była prawdopodobnie jego duża grubość (do 10 cm) oraz fakt zbyt krótkiego ogrzewania budynku przed rozpoczęciem prac parkieciarskich. Parkieciarz wykonał pomiar wilgotności jatsrychu higrometrem Gann Compact B, jednak nieprawidłowo odczytał jego wynik. Ponadto nastąpiło przekłamanie wyniku z powodu zbrojenia podkładu. Wykonawca nie wykonał odkuwki jastrychu, aby sprawdzić stan techniczny podkładu, jego grubość, wytrzymałość, jednorodność oraz wilgotność w niższych partiach.


W Polsce wykonuje się pomiary wilgotności podkładów trzema metodami: za pomocą dotykowego miernika elektrycznego, metodą karbidową CM lub laboratoryjną metodą suszarkowo-wagową.
Najbardziej zawodny jest pomiar metodą elektryczną, ponieważ bardzo często w podkładach przebiegają rury centralnego ogrzewania, stosowane są siatki metalowe lub do jastrychu dodawane są włókna rozproszone, które powodują błędy w odczycie wilgotności podkładu. Ponadto metoda ta nie pozwala parkieciarzowi poznać struktury jastrychu cementowego, ponieważ nie wymaga ona wykonania odkuwki podkładu. Stąd pomiar metodą elektryczną wykonuje się najczęściej jako kontrolny, by zlokalizować miejscw w podkładzie o największej wilgotności. W tym miejscu wykonuje się odkuwkę jastrychu i pobiera się próbkę do pomiaru CM, gwarantującego prawidłowy odczyt wilgotności podkładu pod parkiet.

- napływ wilgoci z niewyschniętego podkładu do posadzki drewnianej.
Z oględzin parkietu i przeprowadzonych pomiarów oraz badań wynika, że prawdopodobnie w momencie montażu posadzki jej wilgotność miała wartość normatywną (8-10%). Po montażu parkietu następował napływ wilgoci z niewyschniętego podkładu cementowego do posadzki drewnianej. Wilgoć z podkładu, poprzez otwarte pory drewna, szczeliny pomiędzy deszczułkami oraz dylatacje obwodowe mogła swobodnie wydostawać się na zewnątrz posadzki. Zaszpachlowanie szczelin w parkiecie oraz szczelne zamknięcie szczelin dylatacyjnych spowodowało skumulowanie wilgoci wewnątrz drewna posadzki. Wynikiem tego było pęćznienie deszczułek, łódkowanie parkietu oraz odklejenie się posadzki drewnianej od podkładu.

- zbyt słaby podkład cementowy, pylący, o niskiej wartości technicznej. Podkład nie nadawał się do ułożenia litych posadzek drewnianych.

- zastosowanie niezalecanego gruntu pod kleje poliuretanowe. Błędem parkieciarskim było użycie gruntówki dyspersyjnej przeznaczonej pod masy wyrównawcze. Grunt ten jest przeznaczony do gruntowania podkładów pod klejenie posadzek drewnianych. Przed montażem parkietu na kleje poliuretanowe podkład powinien być zagruntowanyc za pomocą gruntów poliuretanowych lub epoksydowych.

- nieprawidłowe nanoszenie kleju do parkietów. Klej został naniesiony punktowo na deszczułki, zamiast na całą powierzchnię podkładu cementowego.

Klej nanosi się w sposób równomierny i ciągły na całej powierzchni podkładu, zachowując odpowiednią grubość (około 3 mm). Klej nanosi się na podkład za pomocą szpachli zębatej o określonej przez producenta wysokości zęba. Podczas klejenia deszczułki należy lekko przesuwać po rozprowadzonej powierzchni kleju, aby nastąpiło zwilżenie klejem spodu deszczułki. Punktowe nakładanie kleju na parkiet, bez użycia szpachli zębatej jest niedozwolone.
W badanym przypadku użyty był profesjonalny klej do parkietów, jednak został on naniesiony nieprawidłowo - zbyt grubą warstwą, na zbyt małej powierzchni deszczułki, bez użycia szpachli zębatej oraz z pominięciem rozprowadzenia na podkładzie.

- zastosowanie zbyt małych szczelin obwodowych dylatacyjnych i szczelne wypełnienie szczelin dylatacyjnych pianką poliuretanową.


Zbyt wąska szczelina dylatacyjna, w dodatku wypełniona pianką

Wykonanie zbyt małych obwodowych szczelin dylatacyjnych lub ich wypełnienie, czy klinowanie nie pozwala na swobodną "pracę" drewna w przypadku jego pęcznienia.

Podczas montażu posadzek drewnianych należy pozostawić otwartą szczelinę dylatacyjną o szerokości 10-15 mm pomiędzy układaną posadzką a przegrodami pionowymi (ścianami, słupami, instalacjami c.o.). Szczelina dylatacyjna powinna być wolna od jakichkolwiek zanieczyszczeń i klinów dystansowych, nie wolno jej także wypełniać żadnym materiałem, np. pianką poliuretanową. W badanym przypadku szczeliny dylatacyjne nie spełniały swojego zadania - były zbyt małych rozmiarów i dodatkowo wypełniono je szczelnym materiałem izolacyjnym.

Parkiet odkleił się z pianką, klejem i mleczkiem cementowym

Parkiet odkleił się z pianką, klejem i mleczkiem cementowym

Wady posadzki drewnianej nie były spowodowane niczym innym, niż lekkomyślnym podejściem do wykonywanej usługi przez parkieciarza.
Parkieciarz nie był skory przyznać się do błędów i próbował unikać dalszych kontaktów z klientami. Niestety, skutkiem tego, sprawa trafiła do sądu.

Tekst, którego Autorem jest Pani Małgorzata Kuczyńska-Cichocka, ukazał się w piśmie Profesjonalny Parkiet Nr 5-6/55-56/2010

Tekst i foto
M. Kuczyńska-Cichocka


[ Powrót na górę strony ]